Seance jest zespołem pochodzącym ze Szwecji grającym death metal, przy czym nie jest to death metal, jaki kojarzony jest z tym krajem. W muzyce Szwedów z Linköping można bowiem wyczuć nuty kojarzące się bardziej z amerykańską odmianą śmierć metalu. Było kilka takich załóg, najbardziej znaną z nich jest chyba Vomitory, ale muzyka, jaką grają Seance jest jeszcze bardziej brutalna i intensywna.
Najbardziej znanym muzykiem, jaki wywodzi się z tej kapeli jest gitarzysta Patrik Jensen, który niejedno nagrał później z takimi kapelami jak The Haunted, Witchery czy wcześniej Satanic Slaughter.
Muzyka jaką można posłuchać na płycie "Fornever Laid to Rest" jest szybka, brutalna i intensywna. Pełno tutaj chaotycznych i skomplikowanych zagrywek, zmian tempa, przeplatanych obfitymi blastami. Pierwsze skojarzenia nasuwają mi się z wczesną (najlepszą!) twórczością Deicide czy Malevolent Creation. Wokal jest głęboki i niski - taki jaki lubię. Brzmienie również nie przypomina tego wytworzonego przez Tomasa Skogsberga w osławionym studiu Sunlight, a bardziej florydzkie studio Morrisound. Materiał został nagrany w Berno Studio w Malmo i tutaj creditsy idą w kierunku Berno Paulssona i Bossa, którzy wyprodukowali go przy współudziale muzyków.
Okładka tejże płyty jest piękna, ale to też nic dziwnego, bo stworzył ją sam Dan Seagrave, którego prace zdobią niejeden klasyczny deathmetalowy album.
Sięgając pierwszy raz po tę płytę zespołu Seance, wiedząc z jakiego kraju pochodzą, a nie mając wcześniej z nim styczności, można się zdziwić. Wszakże był to 1992 rok i wówczas w Szwecji było popularniejsze inne podejście do grania, ale najprawdopodobniej chłopakom w duszy grały nieco inne klimaty i postanowili odciąć się całkowicie od głównego nurtu i pograć bardziej w klimatach zza oceanu.
Warto dodać, że wyszło im to całkiem nieźle i gdyby ktoś w ciemno puścił mi ten materiał, to za cholerę bym nie skojarzył tego ze Skandynawią, lecz z USA.
Seance nagrali płytę, której nie powstydziłby się żaden amerykański zespół z tamtych czasów. Rzecz warta obadania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz