Całość otwiera kawałek tytułowy, który spokojnie można uznać za kwintesencję stylu Kalmah. Jest w nim wszystko, z czego kojarzymy ten zespół. Doskonałe melodie, zmiana rytmiki z heavy metalowej na szybsze momenty z blastami, skandowane chórki zespołu i wokale Kokko. W kwestii wokali, to warto odnotować, że na "For The Revolution" można z powrotem usłyszeć harsh wokale, podczas gdy na "The Black Waltz" wokal był brutalniejszy.
Kolejny utwór na płycie "Dead Man's Shadow" nieodparcie widzi mi się jako mieszanka Childrenowego "In The Shadows" z debiutu z melodią kojarzącą się trochę z "Groan Of The Wind" z poprzedniej płyty Kalmah, lecz wygrywaną tutaj na klawiszach, zamiast na gitarze. Kolejny "Holy Symphony War" atakuje nas na starcie znakomitym intrem, z jakich słynie rzecz jasna Kalmah, bo na każdej płycie w poszczególnych utworach musi się znaleźć jakiś ze znakomitym "wejściem". Kto posłucha, ten zaczai o co mi się rozchodzi.
Największą ciekawostką na płycie i jednym z najlepszych utworów zarazem jest "Ready For Salvation". Jest to pierwszy tego typu utwór Kalmah, wolny, klimatyczny i rozmarzony. Przesiąknięty do szpiku kości nordyckim klimatem. Kolejnym moim faworytem jest "Outremer", którego tekst opowiada o wyprawach krzyżowych. Jest znakomitym melodyjnym i dynamicznym utworem, chyba na równi z "Ready For Salvation" moim ulubionym na płycie. Utwór "Coward" z kolei wyróżnia się na tle reszty utworów solówką. Zamykający płytę "Like A Slave" idealnie dopełnia całości i nie pozostawia nam żadnych złudzeń, że Finowie po raz kolejny pokazali jak się nagrywa bardzo dobrą płytę.





