Ostatnia płyta w starym składzie i album-pomost pomiędzy przeszłością, a nowym kierunkiem jaki wybrał zespół.
Po tym albumie zdecydował się odejść gitarzysta Alexander Kuoppala, a jego miejsce na następnym albumie zajął już nowy gitarzysta Roope Latvala, znany z thrashowego Stone.
Płytę otwiera dosyć mocny i kojarzący się momentami ze "środkowym" In Flames "Needled 24/7". Już na początku słychać pierwsze zmiany, mianowicie Alexi zaczął kombinować z czystym (jeśli można tak powiedzieć w tym przypadku) śpiewem i w uszy rzucają się też od razu industrialne wstawki, nie wzbudzające niestety zachwytu na mojej twarzy, gdyż nie jestem entuzjastą używania tych bzdetów w muzyce.
Potem mamy ciężki "Sixpounder", dwa doskonałe energiczne "Chokehold (Cocked And Loaded)" i "Bodom Beach Terror" ze świetnym refrenem.
Potem czas na kolejną "balladę" tego zespołu, czyli wolniejszy "Angels Don't Kill", potem już do końca po tym zwolnieniu mamy ostra jazdę i znakomite bez wyjątku utwory, na wyszczególnienie zasługuje singlowy "You Better Off Dead" z motywem iście wziętym z Running Wild, oraz kończący płytę utwór tytułowy, którego nie powstydziłby się nawet sam Slayer.
Na koniec dodam iż jest to ostatnia według mnie z klasycznych płyt tego zespołu i że mimo zmian w muzyce, większość utworów to killery.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz