Kolejny album "The Days of Grays" umocnił tylko moją opinie, że ten zespół się skończył na "Reckoning Night", a później to już definitywnie po odejściu Jani'ego Liimatainena.
Gdy usłyszałem zajawkę nowej płyty, a konkretnie singiel "Flag In The Ground" byłem z początku pod wrażeniem. Ucieszyłem się, że może muzycy zdali sobie z tego sprawę, że kierunek jaki obrali na poprzednim albumie był drogą donikąd. Myślałem, że wróciła wena.
Niestety czar prysnął, gdy się dowiedziałem, że tytułowy wałek, to po prostu odgrzewany kotlet z czasów Tricky Means.
Gdy ukazała się płyta oczywiście posłuchałem jej i niestety zawiodłem się. Na nic zdały się próby grania bardziej klimatycznego, ambitnego. Na nic zdały się żeńskie wokale. Płyta jest nudna jak flaki z olejem i nie warta ponownego odtworzenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz