Na tej płycie pojawiły się lekkie zmiany, powrócił blackowy wrzask i w zasadzie to najpoważniejsza zmiana, inną jest większe wykorzystanie elektroniki, co moim zdaniem nie wyszło na plus, bo niezbyt przepadam za takimi zabiegami.
Muzyka straciła na uroku i nawet te blackowe podjazdy, próby urozmaicenia i dodania muzyce różnorodności i mocy w niczym nie pomogły.
Album dla mnie jest słabszy niż poprzednik, nic absolutnie mnie na tym wydawnictwie nie zachwyciło, poza kilkoma momentami naprawdę wartymi uwagi.
Oczywiście ktoś inny może to widzieć zupełnie inaczej, jednak ja tego po prostu nie ogarniam, albo zwyczajnie jest to słaby materiał.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz