Rok 2004 przyniósł nam kolejny album Arktycznej Sonaty zatytułowany "Reconing Night".
I jest to w pewnym stopniu nowość w porównaniu do poprzednich albumów, chociażby ze względu na to, że na nowym albumie jest sporo brzmień hammondów.
Możliwe, że odpowiedzialny za to jest nowy klawiszowiec Henrik Klingenberg, który zasilił szeregi Sonaty. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ wprowadza to trochę świeżości do stylu zespołu, co powoduje też miłą odmianę na fińskiej scenie powermetalowej, gdzie większość zespołów brzmi podobnie, ze względu na specyficzne brzmienie symtezatorów.
Co do samego stylu, to ten w zasadzie jakoś drastycznie się nie zmienił, nadal mamy do czynienia z melodyjnym metalem made in Finland, z szybkimi galopadami, neoklasycznymi zagrywkami i brzmieniami klawiszowymi.
Do takich szybkich killerów z pewnością można zaliczyć świetne "Misplaced", "Ain't Your Fairytale" i "My Selene".
Bardzo ciekawy jest też "Blinded No More" i ciekawy rytmicznie "The Boy Who Wanted To Be A Real Puppet".
Dobry, ale bez rewelacji jest najdłuższy na płycie "White Pearl, Black Oceans...", za to do nieudanych mogę niestety zaliczyć niefortunnie wybrany na singiel "Don't Say A Word" i pierwszą niezbyt udaną balladę zespołu "Shamandalie", wcześniejsze ballady były dużo lepsze.
Na końcu płyty znajduje się ciekawostka w postaci utworu zarejestrowanego podczas, gdy zespół się wygłupiał w studio.
Zazwyczaj takimi bonusami były jakieś gadki, a teraz mamy muzyczkę.
Jest to czwarta z rzędu płyta, gdzie zespół ten jest w fenomenalnej formie. Czas ten przypadł również na złote lata power metalu w europejskiej odmianie. Niestety jest to także ostatni warty uwagi album tego zespołu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz