Satyricon to jedna z legend norweskiego black metalu.
Niektórzy znają ten zespół z późniejszych, bardziej przystępnych płyt, jednak ja miałem to szczęście, że rozpocząłem przygodę z nimi poznając ich wczesną twórczość, różniącą się znacznie od tego, co prezentują dziś.
Początki tego zespołu były bardziej... leśne.
Pierwsza płyta została nagrana w żelaznym trzonie, czyli Satyr-Frost, który pozostaje niezmienny przez lata, plus dwaj muzycy sesyjni Torden (klawisze) i Lemarchand (gitara).
Ten drugi z sesyjnych nie jest wymieniony w książeczce, ale krążą pogłoski, że wówczas na tej płycie grał.
Materiał to typowy dla tamtego okresu black metal, z ledwo zrozumiałym wokalem i kartonową perkusją. Tło stanowią syntezatorowe partie.
Pojawiają się też wstawki akustyczne i dźwięk fletu, co dodaje nieco folkowego i mediewalnego klimatu.
Teksty są zarówno w języku angielskim jak i ojczystym.
Moim zdaniem ciekawy i warty uwagi debiut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz