Quorthon z kolegami wcale nie próżnowali i przygotowali kolejny materiał na drugą już płytę.
Ich powrót był skierowaniem się w bardziej ekstremalne rejony niż na debiucie.
Wokal na tymże wydawnictwie jest już bardziej jadowity i całość brzmi już zdecydowanie bliżej temu, co dziś nazywamy black metalem.
Perkusja wystukuje już mniej rock and rollowe, a bardziej transowe rytmy, gitary dosłownie piłują oraz nad całością unosi się niebywała atmosfera zła.
Zatem jak widać, wyraźny krok w przód, ale czy materiał jest dobry?
Tutaj nie wszyscy się muszą ze mną zgadzać... Mnie osobiście się ta płyta mniej podoba niż debiut, choć doceniam oczywiście jej wkład w rozwój metalu, zwłaszcza w jego czarnej odmianie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz