Ten album jest pierwszym pełnym albumem w dyskografii, jeśli chodzi o solową twórczość tego Szweda.
Vintersorg zagrał na basie, gitarze i zaśpiewał, reszta należy do gościnnych muzyków.
Bębnami i klawiszami zajął sie Vargher (tak, jak na poprzedniej EP), Cia Hedmark znów zaśpiewała gościnnie tym razem w dwóch kawałkach "Isjungfrun" i "Fångad Utav Nordens Själ", Andreas Frank zajął się solowymi gitarami w "För Kung Och Fosterland" i "Asatider" i dodatkowe partie klawiorów należą do Nisse Johansson.
Album jest bardzo dobrym kawałem muzyki i jest bardzo lubiany przez fanów twórczości Vintersorga, utwór tytułowy jest jednym z najpopularniejszych kawałków z jego twórczości.
Według mnie nie jest on najlepszym jego dokonaniem, ale zasługuje na wysoką ocenę.
Gdy słucha się tej płyty czuć klimat północnego chłodu, czujemy się niczym gdzieś wysoko w górach.
Brzmienie tworzy idealną atmosferę wraz z dobrymi wokalami Vintersorga, obojętnie czy to blackowy skrzek, czysty głos, czy też męskie chóry.
Do moich faworytów należą "För Kung Och Fosterland", gdzie słychać motyw z "Komnaty Króla Gór", kawałek tytułowy oczywiście, przy którym chyba każdy ma dreszcze, mój ulubiony "Vildmarkens Förtrollande Stämmor" i dwa ostatnie numery "Asatider" i "Fångad Utav Nordens Själ", gdzie to w ostatnim jest niszczący refren.
Till Fjalls! Chodźmy zatem w góry! Bardzo dobra robota.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz