Jak ktoś szuka szwedzkiego zespołu grającego thrash w tradycji Bay-Area, to nie przychodzi mi inna nazwa na myśl jak Mezzrow.
Panowie pozostawili po sobie niewielką, ale za to bardzo wartościową spuściznę w postaci jednej płyty "Then Came The Killing".
Zawartość tego krążka, to czysty chemicznie thrash metal rodem z Bay-Area, podlany brzmieniem rodem z Arizony, a konkretnie z pierwszej płyty Sacred Reich.
W muzyce bez problemu można odnaleźć wpływy starej Metalliki czy Testament, szczególnie jeśli chodzi o sposób frazowania wokalisty Ulfa Peterssona, który również obsługuje cztery struny.
Materiał jak dla mnie niszczący obiekty i jeden z najlepszych thrashowych wydawnictw ze Szwecji, jakie słyszałem. Solidny kop z hi-topa w jeansowe dupsko!
There is no way to escape from death!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz