Tę płytę poznałem w tym samym czasie co "Projector". Niestety nie zrobiła już ona na mnie takiego wrażenia jak poprzedniczka.
Po raz kolejny mamy do czynienia z nowym logiem na okładce i z jeszcze inną muzyką. Można odnieść wrażenie, że po dosyć równych albumach, od debiutu do "The Mind's I", muzycy zapragnęli wnieść trochę świeżego powietrza do formuły i postanowili trochę poeksperymentować z brzmieniem.
Muzyka stała się bardziej energiczna w stosunku do poprzednika i nie ma miejsca na tyle gotyckich zawieszek (notabene udanych), co na poprzednim albumie.
Jednak o jakiejś szczególnej agresji też mowy nie ma, po prostu płyta jest utrzymana w średnich tempach.
Kolejnymi zmianami jakie można odczuć, to odważniejsze użycie elektroniki i znikome użycie czystego wokalu Stanne, tutaj w zasadzie występuje znaczna przewaga growlu w porównaniu do poprzedniej płyty, gdzie czyste wokale były słyszane często.
Niemniej jednak jest to dla mnie słabszy materiał od poprzedniczki, właśnie przez tą jednostajność i mało zaskakujących motywów, w które bogata była poprzedniczka, że o starszych albumach nie wspomnę.
Do dobrych zaliczam "Wonders At Your Feet", "In Different Sun", "The Same", "Fabric" i "Rundown".
Warto dodać, że na tym albumie zaszła lekka zmiana w składzie bo dotychczasowy basista Henriksson przesiadł się na gitarę i zatrudniono basistę Michaela Niclassona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz